tiagooo rypie i tu jest przyczyna zdrady.
taaa i cała dyskusja jak ten plan misterny Siary Siarzewskiego w p....u
pszczola07 piszesz: "Zwalanie winy i usprawiedliwianie zdrady zakradającą się nudą w związek jest śmieszne i szczeniackie. "
No masz rację, toteż ja tym co napisałam tejże zdrady nie usprawiedliwiam, ale próbuję wyjaśnić, a to nie to samo.
A poza tym,. że zacytuję poetkę, sami zgadnijcie jaką: "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Mówię to wam ze swojego, nieznanego serca".
Zanim ocenię, zanim rzucę kamieniem, obrzucę jajkami i zwyzywam, pomyślę najpierw, czy umiem odpowiedzieć sobie na pytania: "Jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji? Czy powstrzymałabym się od takiego kroku?"
Jeśli z całą stanowczością na to odpowiedzieć nie umiem, to ..pomilczę, co nie znaczy, że popieram.
Pięknie skomentowane!!!!Nic dodać i nic ująć.Każdemu z nas chodzi po głowie to samo ,a robimy z tego tragedię iscie narodową!
Spokojnie, chodzenie po głowie a wykonanie to jednak dwie różne kwestie.
Można sobie czasami w ułamkach sekund coś pomyśleć nikt za to nie będzie bił.
Ale wprowadzenie w czyn jest już wrednym posunięciem w stosunku do partnera/rki i to będę piętnować. Po to człowiek dostał rozum w głowie a nie gdzie indziej aby z niego korzystać. Jest różnica między tym co sobie w danej chwili pomyślę, a tym co zrobię. Może do tego trzeba dojrzeć? A może po prostu wyobrazić sobie jakbyśmy to my się czuli gdyby to nas zdradzono? Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
Zabardzozamyslona przecież nie pisałam do Ciebie, tylko ogólnie :)
pszczola07 rozumiem, że ogólnie, ale dyskutujemy i dlatego też odpowiadam. Autorka wątku pyta o przyczyny, dlatego też zabrałam głos pisząc to co napisałam.
Ja się z Tobą pszczółeczko zgadzam, że to wredne wobec partnera. Nie usprawiedliwiam zdrady w żadnym razie. Sądzę tylko, że jej przyczyny nie są tak proste i nie można każdego przypadku wkładać do jednego worka i mierzyć jedną miarą. I dlatego też właśnie próbuję nie oceniać.
Zanim rzuci się kamień trzeba wiedzieć więcej...
walka z wiatrakami..........
Zdrady nie da się niczym usprawiedliwić. Niczym.
A jeśli chodzi o jej przyczyny.... mogą być przeróżne. I bez względu na to jakie, one są, ja osobiście zauważam jedną zależność. Jeśli nie zależy nam na partnerze to nawet nie zastanawiamy się nad tym czy z pokusy skorzystać. Jeśli się naprawdę kocha, to nawet jeśli ma się takie doświadczenia (bez względu na to czy było się zdradzanym, czy też się zdradzało) kolejny raz do takiego ekscesu dopuścić nie wolno.
Każdy kto doświadczył smaku zdrady, i zrozumiał że to nie daje szczęścia a teraz kocha szczerze i chce być szczęśliwy z tym jednym/tą jedyną - będzie odporny na wszelkie pokusy i będzie dbał o "swój ogródek" a nie zaglądał do innego.
kikik37 - walka z wiatrakami. Masz rację bo temat tylko dla tych, którzy rozumieją jakie wartości są w życiu ważniejsze. Ktoś kto żyje skokami w bok i tak tego nie zrozumie.
pierwsza kobieta w moim życiu a więc szukam czegoś nowego.
kikik37 ..tak, walka z wiatrakami ...
just....dzięki...nie samymi skokami w bok człowiek zyje!Tylko wytłumacz mi jedno????Czy seks z wymianą partnerów nie jest czasami jakąs formą zdrady???Tak dziwnie się gubię.Na tym portalu 90%patrzy jak zerżnąć czyjąs żonkę ,albo bzyknąć się z czyims mężęm.iI jak to się ma do zdrady........Zdrada ,była ,jest i będzie....a najważniejsze jest się umieć dogadać i wiedzieć jak z tym żyć.Każdy ma inne potrzeby seksualne,a jak wiemy w miarę jedzenia apetyt rosnie!!!!!!A jesli już się ma jakąs znajomą parkę na miłe spotkania i nasza połówka nie może dotrzeć na spotkanie z różnych względów ,to dlaczego ta druga osoba nie ma się dobrze bawić?????I to też jest zdrada...czy tylko chora zazdrosć???Skoro się mówi A....trzeba powiedzieć i B.
Nie mam pojęcia - nie doświadczyłam tego. Mogę się zatem wypowiedzieć czysto hipotetycznie. Jeśli partnerzy na tyle sobie ufają, że zgodzą się na gościa/gości w sypialni - ale tylko pod obecnością obojga, sądzę że nie do końca to zdrada. Zaufanie tutaj musi być ogromne i pewność, że takie zaproszenie osób trzecich niczego w związku nie zmieni.
Odpowiadając zaś na Twoje pytanie: "...i nasza połówka nie może dotrzeć na spotkanie z różnych względów ,to dlaczego ta druga osoba nie ma się dobrze bawić?????" Bo jesteście parą, jednością i dlatego ta jedna strona właśnie nie powinna się dobrze bawić bo to nie jest spotkanie przy kielichu z kolegami tylko bardzo intymna sfera życia - seks! I jeśli Twoja partnerka się spóźnia lub nie może uczestniczyć - powinieneś zrezygnować. Jest jeden wyjątek - jeśli ona naprawdę nie ma nic przeciwko temu. Ale tego nigdy nie możesz być pewien.
Podsumowując - albo razem albo wcale.
"Jest jeden wyjątek - jeśli ona naprawdę nie ma nic przeciwko temu. Ale tego nigdy nie możesz być pewien.
Podsumowując - albo razem albo wcale."
Zgadzam się. Raz, że razem, czy jeśli jedziecie na wakacje, np. jej wymarzone wakacje i ona się spóźnia ( z różnych nieistotnych teraz powodów ) to jedziesz sam się dobrze bawić, a ona niech się męczy z dotarciem?
Dwa, że to naprawdę musi być wielkie zaufanie wzajemne aby do sypialni zapraszać innych. Pomijając to, że akurat takie rzeczy mnie zbytnio nie bawią, to nigdy nie doszłoby do sytuacji, że jak partner nie może to ja skorzystam.
I faktem jest, że dla tych co nic złego w zdradzie nie widzą, temat będzie nudny, irytujący i nieciekawy.A może niewygodny?
Czasami trzeba się sparzyć aby docenić następny związek, czasami człowiek jest już z natury wierny, i tyle.
A szkoda życia marnować...jutra może już nie być!!!!!!
pszczola07 napisała: "Czasami trzeba się sparzyć aby docenić następny związek"
Lepiej bym tego nie ujęła :)))
kikik a jeśli będzie jutro? Jak spojrzysz w twarz ukochanej osobie po zdradzie? I co jej powiesz? "kochanie nie bocz się.... biorę co życie daje bo jutra mogę nie dożyć..."
Sorry ale nie rozumiem takiego podejścia do życia. Każdy dzień w życiu a przede wszystkim w związku, powinno się traktować tak jakby był pierwszym i zarazem ostatnim. To trudne ale warto się starać.
Laski....poddaję się...macie swoją utartą drogę życia........
A szkoda życia marnować...jutra może już nie być!!!!!!
Jasne to jeszcze i skok na bank, zaciągnąć 10 kredytów, zabić kogoś ( wszystkiego trzeba spróbować )
Kiepskie tłumaczenie na perfidię i brud jakim jest zdrada.
Wiem, że tego co nie widzi w tym nic złego nie przekonany, ja jestem wredna i życzę takiemu aby jego zdradzono w podwójnie wredny sposób, aby zabolało go bardziej, może wtedy nieco zmądrzeje.
Zastanawiam się, czy przez to, że nie cierpimy takiego brudu, bagna i ....( odpowiednie wstawić ) jesteśmy postrzegane jak jakieś dziwolągi?
Proponuję popytać swoich partnerek co tak naprawdę o tym sądzą, nie na zasadzie :kochanie zaprosimy jakąś babeczkę czy faceta, tylko - kochanie nie było Cię szkoda było marnować, życie ma się tylko jedno. Może w pysk nie trzaśnie, może nawet powie że nic sie nie stało, ale zaufanie zacznie się chwiać w posadach.
W zyciu bym nie oddal Bardzo Ladniejszej Ode Mnie za jakies tam zwykle rypanie, chocby i calego stada miss'ek ;-/
W życiu bym nie oddał Malucha... Za jakieś tam rypanie!!!!
W życiu nie wszedłbym w jakieś godzinne wątpliwe przyjemności...
Skoro mam coś co pozwala mi czerpać nieskończoną przyjemność...
Amen
Nikomu nie powinno się wydawać że jego własne mniemanie jest prawdą objawioną... A chyba niektóre osby właśnie tak myślą.
Po pierwsze- nikt nie jest święty.
Po drugie- nikt nie siedzi w butach drugiego człowieka.
Po trzecie- wobez powyższych nikogo się osądzać nie powinno... jeśli żyje na swój sposób.
Nie rozumiem jaki sens zagladać komuś do łóżka a potem się bulwersować i gorszyć. Chyba tylko po to zeby samemu się lepiej poczuć...
Deidre a kto tu kogo osądza? Każdy wypowiada się za siebie (przynajmniej powinien). Ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać ani potępiać. Temat jest mi na tyle znajomy, że mogę wyrazić własne zdanie, nie wychodząc przy tym z żadnych założeń. A jak kto żyje, to jego sprawa. Dopóki do mojego życia i łóżka nikt mi nie zaglądnie, nie mam zamiaru nikogo nawracać. Skupiam się na tym co dla mnie warte, i tego będę bronić.
Deidre Dzisiaj 14:32
Chyba nie złapałaś...
Konia dupi kto co z kim i po co...
Chodzi o podłoże zdrady...
Ja nie rozumiem żadnego z nich...
I tyle tez napisałem...
Nie pisałem co jest złe, a co dobre...
Ale też nie chce żeby ktoś mnie przekonywał że 20 minutowe rypanie na parkingu jest cool...
Po którym dzwoni się do żony, dziewczyny itp z pytaniem jak mija dzień...
Zdrada jest fuj. Jak dla mnie oznacza brak szacunku dla osoby, z którą się jest na stałe. Kobietom i mężczyznom zdradzającym swoje żony, mężów... slap! w policzek na dobranoc :-)
"Ale też nie chce żeby ktoś mnie przekonywał że 20 minutowe rypanie na parkingu jest cool...
Po którym dzwoni się do żony, dziewczyny itp z pytaniem jak mija dzień..."
Nie jest.
A co powiesz na kolesia który prowadząc dziewczynę do siebie na noc wyciaga telefon i pisze sms-a do swojej partnerki "Kocham cię, tęsknię, zadzwonię rano"?
Ludzie robią różne rzeczy, głupie, bezmyślne, czasem wredne i podłe. Tak już jest, i taka już jest natura ludzka.
Deidre Dzisiaj 20:18
Kupa chuja reszta dziada...
Tyle powiem o takim kolesiu...
Love... mięsem rzucamy w wyszalni
ok...
sorry kolejny raz...
A mnie to się już nie chce nawet pisać. Cieszę się tylko, że wychowanie jakie odebrałam dało mi pewne zasady, pewne normy , które powodują, że nikogo nie krzywdzę swoim postępowaniem. Co oczywiście nie jest w stanie mnie uchronić przed własną krzywdą kiedy partner postanowi sobie zrobić skoczek w boczek "bo to przecież nie ma znaczenia, tamta z tej nocy/dnia się nie liczy, życie jest tylko jedno i trzeba korzystać" itd.
Nikogo nie oceniam, nikomu pod pierzynę nie zaglądam , ale to nie znaczy, że jeśli ktoś lubi taki styl życia ja mam to pochwalać skoro jest niezgodne z własnymi przekonaniami. Nie usiłuję takiej osoby zmieniać, piszę co myślę, a póki co to mi jeszcze wolno.
Zdrada jest okropna aleee
Moim zdaniem zdrada jest wtedy gdy np. Brakuje komus czegos czego nie moze dostac od partnera potrzebuje jakiegos tzw bodzca jakiej adrenaliny czegos czego juz brak jest w jego lub jej zwiazku . Ale chyba lepiej porozmawiac z partnerem aby uniknac tego i nie stracic zwiazku w ktorym jest nam dobrze lecz jak zwykle nie dostrzegamy tego przez wlasna głupote a potem ,,a tak malo brakowalo zeby sie nie dowiedzial/a" . Ja mysle ze zdrada jest czyms idjotycznym lepiej odejsc niz kogos tak ranic ale w tym momecie nie myslimy o tym co bedzie ale o tym co jest i to jest błąd . TAk mysle ale to tylko moje skromne zdanie .
Pozdrawiam
"Lepiej odejść...", Borys to nie takie proste. Związek to nie tylko seks, to nie tylko uczucia, to nie tylko wspólne dzieci (jeśli są), wspólne konto... Związek tworzy wiele wiele innych relacji między dwojgiem ludzi. Panowie, nie oszukujmy się... znaczny odsetek męskich zdrad to kulejący seks (w mniemaniu faceta) w danym związku, a przecież seks to nie wszystko. Owszem dręczy trochę ta luka w życiu ale to jeszcze nie powód by wysiadać z wygodnego, ekskluzywnego autobusu tylko dlatego, że ma rysę na zderzaku ;) No dobra ale pozostaje pytanie, zrezygnować z własnych przyjemności, czy zdradzać? Tu każdy sam powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo tylko on sam zna najlepiej własne sumienie i życiowe cele.
Porozmawiać z partnerem? Przekonać go do swoich pomysłów? Oby to nie było, jak przekonywanie leworęcznego do pisania prawą ręką....
Jesli się z kimś jest, to na dobre i na złe, wkońcu "wiedziały gały, co brały", dla mnie to nienormalne, czesto spotykam się tu z wypowiedziami młodych factów, będących w związkach takich czy innych, i rzygać mi się chce, jeśli ktoś pisze, iż jest w związku szcześliwy, kocha swoją partnerkę i nie jest w stanie z niej zrezygnować, niemniej jednak czegoś mu brakuje...Pytam czego? kocha żonę, jest młoda i piękna, czesto mają dzieci, są wspaniała rodziną...sypia z żona, a pieprzy na boku panienki...bez komentarza
"Widziały gały co brały", gdyby widziały nie było by tyle rozwodów... mamy ślepe społeczeństwo? A może to zaślepienie partnerem mija z czasem i wychodzi szydło z worka? Śmiem twierdzić, że miłość to choroba ;) Nie ma idealnych związków, żaden nie da nam wszystkiego czego od życia oczekujemy, więc albo się w nie nie pchajmy albo uzbrójmy się w tolerancję... co nie umniejsza faktu, że zdrada pozostanie kwestią kontrowersyjną i niemoralną, w świetle zasad jakie wbijają nam od wieków do głów.
Kończąc, Malaczarna, jeśli im to pukanie na boku pomaga w utrzymaniu szczęśliwego związku to niech im krzyżyk na drogę i powodzenia, to ich sprawa.
ralphie Dzisiaj 08:04
Zasad wbijanych do głów... Miłość to choroba...
Zapisałem na kartce te złote maksymy i powiesiłem nad kompem...
A z tej choroby, właśnie dzisiaj pojadę pół Polski...
Żeby zobaczyć, czy moje szydło... z worka nie wychodzi...:\
Bo może czas pukać na boku... Żeby ona była szczęśliwa :\
OK, może "pojechałem za ostro", Love czytaj też między wierszami ;) Chcę tylko zauważyć, że my się plumkamy, bo zdrada to zdrada i wcale nie twierdzę, że jest jedyną metodą ale jeśli pomaga i jest im z tym dobrze, w sensie on lub ona puka na boku, a ona lub on nic o tym nie wie. Świat się zmienia, sam do nie dawna pornografię uważałem za coś gorszącego, a teraz co? Siedzę na zbiorniku ;)
A tematem wątku były przyczyny zdrady...
Natomiast Wy z jednej strony urządziliście forum deklaracji czy i dla kogo zdrada jest be lub jest obojętna, z drugiej strony widzę tu coś na kształt słownego biczowania wszystkich, którzy mogliby uważać, że zdrada jest jakimś elementem neutralnym albo nawet pożądanym dla wzmocnienia związku.
W łeb z marszu wręcz dostają wszyscy, którym w tym wątku zamarzyło się napisać jednak o przyczynach zdrady, co niewątpliwie miało być przedmiotem dyskusji.
Od razu odzywa się pluton egzekucyjny, który grzmiąc świętym oburzeniem zapluwa się wręcz krzycząc, jaki to grzech i jaka kara winna spotkać wszystkich zdradzających.
Przecież w tej kwestii wszyscy właściwie się zgadzamy, więc dlaczego by nie podyskutować jednak o przyczynach, chociażby po to, żeby skorzystać z doświadczenia innych i umieć unikać takich sytuacji.
Zanim dostanę w łeb pomidorem, najlepiej nadgniłym, zastanówcie się jednak, czy troszkę racji nie mam i dyskutujmy o przedmiocie sprawy, nie obrażając się wzajemnie.
Howgh!
Pozdrawiam :)))
Zabardzozamyslona
Pluton egzekucyjny...
To dlaczego, każdego tak boli ten zgniły pomidor!!!
Dlaczego kobieta zdradzona, czuję się jak zużyta prezerwatywa wyrzucona do kosza po stosunku...?
Dlaczego facet rogacz, nie doszukuje się winy w sobie, w tym że nie dbał o to żeby kobieta nie szła na boki... Tylko pije tygodniami, opowiadając całemu światu... że to suka była..,?
Pluton egzekucyjny...
To po co, cała ta otoczka... Koleżanki, płacze... Żale, pytania, była lepsza ode mnie..? stwierdzenia...
Zobacz dupę ma płaską... Dlaczego ona..?! Z każdą jedną nie z nią! Nie wiedziałam, że lubisz mieć palca w tyłku, kiedy robię ci loda... mogłeś o tym powiedzieć...
Dlaczego z nim poszłaś... Co miał w sobie... Dłuższego? Grubszego? Dla tego ciągnięcia za włosy, kiedy pieprzył cię od tyłu... Mogłaś powiedzieć, że to lubisz!
Zdrada to dziadostwo w łóżku... A dlaczego dziadostwo... Bo bardzo dużo ludzi nie umie się komunikować, w łóżku...
Love_protect_us ależ właśnie o tym możemy dyskutować.
Właśnie o tym, co zrobić, by uniknąć, albo jak sobie z tym poradzić już po.
Co nam da w tej chwili grzmienie na alarm, ze to be. Wszyscy wiedzą, że to jest wstrętne.
To jest prawdą, co napisałeś na końcu. Nie potrafimy się komunikować, nie rozmawiamy, ale o tym też już tu dawno napisałam.
Co więc zrobić, żeby odważyć się powiedzieć ukochanej osobie, że np lubimy ostry seks i chcemy spróbować z nią/nim , żeby nie szukać poza związkiem?
Jak powiedzieć, że podniecałby nas np na wstępie malutki striptiz, chociażby ze śmiechem i troszkę na wesoło?
O tym właśnie powinniśmy rozmawiać. O tym, że często strach przed ośmieszeniem się przed ukochanym/ną blokuje nam umiejętność wyrażania naszych pragnień.
Brak komunikacji w łóżku to znów tylko cząstka powodów. Strach przed ośmieszeniem, kurcze tego w związku nie powinno być... Myślę, że też częstą przyczyną jest nie jakość, bo to powiedzmy w 90% zostaje ustalone przed sakramentalnym tak ;) a ilość. Zabiegani, zapracowani, kobiety, jako matki nie mają czasu i sił dla siebie, a co dopiero dla partnera.
Ale chciałbym jeszcze wrócić do jakości... są ludzie, których nie da się przekonać do choćby małych urozmaiceń. To jest właśnie to co pisałem wyżej, poproś leworęcznego by pisał prawą ręką... zrobi to ale nie będzie mu z tym wygodnie.
ralphie i ten sam nieprzekonywalny człowiek poza domem, z kimś innym potrafi wiele urozmaiceń wprowadzać w życie seksualne.
To jest dość nienormalne.
No ja nie mogę zabrać w tej kwestii głosu, ponieważ nie zdradzałam, coprawda byłam zdradzona, ale i tak , choć minęło 10 lat, nie wiem dlaczego
Zabardzozamyslona, ralphie nie musi... Miałem na myśli odwrotną sytuację, ten nieprzekonywalny, jemu jest dobrze. To ten próbujący przekonać, poza domem wprowadza urozmaicenia, taki scenariusz jest tym częstszym. To tu wychodzi słabość tego przekonywującego i pójście na łatwiznę. Ale, tak samo jak bywamy słabi, tak samo mamy zdolność adaptacji do określonych warunków, czyż nie tym odróżniamy się od zwierząt i potrafimy zapanować nad zwierzęcymi instynktami?
Malaczarna nic nie dzieje się bez powodu, a przyczyna zazwyczaj leży gdzieś pomiędzy, bardziej na lewo lub prawo ;)
Nuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuda:(
To daaaaaaaaaaaaaaa, czy nie daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa:( Nudddddddddddddda Dasz:D
Piękna akademicka dyskusja.
Tylko potrzebana ona jest jak psu buty...
Dojdziemy zaraz do zawirowań kodu DNA odpowiedzialnego za zdradę.
Czasami odpowiedź jest bardzo prosta i ogranicza się do dwóch prostych słów:
"BO TAK!!!!!!!!!"
Doprawiane głębokiej ideologii do czynów zakrawa głupotą.
To tak jak pytanie, dlaczego ktoś ma ochotę na ogórka kiszonego.
Odpowiedź jest taka sama - bo ma taką ochotę i taką wolę - jak ma jeszcze pod ręką tego ogóra to byłby skończonym idiotą aby niezaspokoić swojej zachcianki.
Bez sensu jest polowanie na czarownice, palenie ich na stosie oraz oświadczenia typu " ja nigdy..", "ja nie rozumiem tych ludzi co...", "to jest nieludzkie", "to jest nie do pomyślenia"...
Jak uczy życie: "NIGDY NIE MÓW NIGDY" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I nie ma co krzyczeć o zasadach moralnych, normach społecznych i innych takich sloganach.
Człowiek jest tylko człowiekiem i tak naprawdę dzień jutrzejszy jest zagadką...
Zakładanie czegoś z góry jest nierealne - ponieważ życie jest zadaniem z nieskończoną liczbą zmiennych...
Życzę wsiego co naj... i pozdrawiam !!
Definicja zdrady wg osoby, którą znam:
"Ciało raz puszczone w ruch, puszczać się będzie."
Hi hi hi
Zadałem sobie trudu i przeczytałem prawie wszystkie wypowiedzi.
Szanowne towarzystwo mówi o zdradzie , wartościuje ją natomiast nikt nie zastanowił się czym jest związek. Od tego trzeba zacząć by mówić o tym co jest naruszeniem związku - zdradą.
Dla materialisty ( czytaj europejczyka ) związek to dwie osoby działające razem na rzecz wychowania potomstwa. Tyle i tylko tyle.
Ta definicja wynika z naszej, ludzkiej fizyczności i praw rozwoju biologicznego. Według tej definicji ( tak wierzymy ) działa ludzka podświadomość. Dobieramy partnera który gwarantuje najlepsze potomstwo i gwarantuje opiekę nad nim. Według jakichś tam badań najistotniejszą rolę przy doborze partnera ma zapach partnera smak jego śliny. Zachochujemy się w osobie której zapach podpowiada że jego profil odporności odpowiada naszemu i gwarantuje zdrowe potomstwo. I tak dalej
Jeżeli wszystko co napisałem wcześniej jest prawdą podświadomość wybiera dla nas partnera zupełnie bez związku z naszymi werbalnymi upodobaniami ( brunet/ka .. , ooooczytany/a... itp ). Oznacza również że w każdym momencie swojego życia może nam wybrać kolejnego partnera byśmy z nim płodzili dzieci. Możemy spotkać człowieka w którym bez specjalnej przyczyny zakochamy się bez pamięci, wbrew wszystkim prawom i konwenansom. Trafić w sytuację z którą nie wiemy co mamy zrobić.
W podsumowaniu należy stwierdzić że dla "materialisty" zdradą jest brak opieki nad potomstwem i nie branie udziału w jego wychowaniu.
Ci którzy nie są materialistami pamiętają że związek to miłość, wierność i uczciwość małżeńska. To są wartości, które definiuje i których używa świadomość. Kochamy i chcemy być kochani, to uczucie złączone jest na stałe z poczuciem bezpieczeństwa i radością i jest punktem wyjścia do szczęścia.
Według tej definicji zdradą jest każdy związek emocjonalny z inną kobietą, innym mężczyzną , każde naruszenie poczucia bezpieczeństwa jakie z miłości wynika. Zdradą może być : przespanie się z koleżanką , ale również wyjazd w podróż służbową z tąże, zbyt szeroki uśmiech do innej / innego.
Teraz jeżeli zmiksujemy osoby w związku
M M, M, NM, NM M, NM NM to prawdopodobnie dostaniemy różne związki i różne odcienie zdrady.
M M - z tego może wyrosnąć otwarte małżeństwo. P**ące się jak norki z każdym przygodnym przechodniem, w parze , osobno. Dla nich seks z inną osobą nie jest zdradą. Myślę że takich osób na zbiorniku jest stosunkowo dużo .
M NM - Materialista podchodzi luźno do związku , trzymają się go przelotne romanse , po których wraca do domu bez poczucia winy. ( wszak swego kodeksu nie złamał ). Niematerialistka albo nic nie wie albo cierpi, jej życie jest pełne niepewności i pustki. Uczucie od partnera nie jest żarliwe. Zazdrość. Rozpad związku
NM M - On wierny , ona puszczalska żonka . Reszta jw.
NM NM - Taka chyba jest większość małżeństw. O tuu to dopiero jest całe spektrum. Spokojne sharmonizowane małżeństwo w którym nikt przez przypadek, głupotę nie naruszył poczucia bezpieczeństwa. Małżeństwo kłótliwe w którym jedna lub obydwie strony naruszyły poczucie bezpieczeństwa - zazdrość , zazdrość i jeszcze raz zazdrość.
Trzeba ten wywód "Ważniaka" zakończyć. I zapytać na koniec siebie czy jest się "materialistą", czy kieruje się popędami podświadomości , spełniając jej zachcianki czy jesteśmy sapiens i kierujemy się świadmością , kodeksami, zasadami religii. Czy więcej w nas zwierzęcia czy więcej w nas człowieka.
Statystyka która daje pojęcie o tym jak ludzie odpowiadają na to pytanie jest następująca . W Ameryce badania wykazały że 30% drugich dzieci jest z nieprawego łoża. W 30 % wygrała podświadomość i chęć do posiadania potomstwa z innym partnerem , tym potencjalnie lepszym
Pozdrawiam wszystkich i przepraszam że przynudzam
Alleo"I zapytać na koniec siebie czy jest się "materialistą", czy kieruje się popędami podświadomości , spełniając jej zachcianki czy jesteśmy sapiens i kierujemy się świadmością , kodeksami, zasadami religii. Czy więcej w nas zwierzęcia czy więcej w nas człowieka." W tym tkwi cale sedno. Może ominęłabym religię.
Ale komunikacja także jest ważna. Jeśli żona czy partnerka ( ślub nie jest tutaj tak istotny zdrada może zaboleć w każdym związku ) nie potrafi powiedzieć, że utarty schemat na seks męża/partnera : od przodu , od tyłu, do buzi i spać jest nudny i nie daje jej satysfakcji, jeśli mąż/partner nie potrafi powiedzieć, że chciałby spróbować czegoś nowego to zdrady można uniknąć tylko mając zasady i silną wolę, aby się ich trzymać mimo wszystko.
Bo zdrada to najprostsze rozwiązanie dla zdradzającego.
Znowu wyjdę na kretyna i nawiedzonego...
powoli się przyzwyczajam...
Jeżeli ktoś nie umie odczytać "języka ciała" swojego partnera... To zostaje rozmawiać, rozmawiać i tylko rozmawiać...
i zapomnieć na kilka chwil, o własnych potrzebach w łóżku... przyjdzie i ich zaspokojenie...
W pierwszej kolejności Ona lub On ( niepotrzebne skreślić ) później Ja...
Dać, a nie brać... Jedna z podstawowych zasad
Zdrada to najgorszy rodzaj egoizmu i brak odpowiedzialności za tę drugą osobę... Ten sam egoizm można zaspokoić z nią, jeżeli zaspokoimy jej egoizm...
Najłatwiej wytłumaczyć, że idę w długą, bo ona mi daje na boku, a nie od tyłu, tak jak ja chce...
A co zrobiłeś w tym kierunku, żeby mieć od tyłu..? Marudzenie... " Wiesz, że ja tak nie lubię :(( "
Najłatwiej wytłumaczyć, że on przychodzi zmęczony i jeżeli już to robi to na "wieje nudą"... Dlatego poszłam z tamtym...
A co zrobiłaś, żeby jego zmęczenie poszło precz...? Telefon do koleżanki... " "To już czwarte nadgodziny w tym tygodniu... Przychodzi i zasypia, a ja jestem 4 dzień bez sexu"
A reszta jest indywidualna sprawą i oceną każdego z nas...
Love nie wychodzisz na kretyna, zaliczasz sie do niewielu, którzy wiedzą, o co w tej bajce chodzi.
Też mówię, że to egoizm i lenistwo.
Przyczyny? Jak ktoś chce zdradzić to powód albo usprawiedliwienie zawsze sobie znajdzie. Są jednostki, które będą tak krążyć aż partner/rka w końcu zgodzi się na pewne rzeczy typu luźny związek , bez kontrolowania itd.
Przyczyny? Bo się nudzą. A dlaczego się nudzą? Bo są zapatrzeni tylko w siebie , w swoje potrzeby - jak to Love napisał. Bo uważają, że seks to dziedzina , w której należy tylko brać, a przecież utrzymanie dobrego związku w sferze seksu wymaga wysiłku, działania np i dawania z siebie czegoś.
Love masz rację.
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.