No dobra, to lecimy z małym „update’em” kalendarza — bo jak widać, bez odrobiny chaosu nie byłoby zabawy.
Tak, wiemy… zaliczyliśmy drobną wpadkę ze świętami (brawo my), więc prostujemy:
widzimy się w piątek i niedzielę,
a w sobotę wielkanocną robimy coś naprawdę szalonego — siedzimy z rodzinami.
Przy okazji jeden z eventów musieliśmy przenieść. Dlaczego? Bo nasza ukochana konkurencja od dwóch lat konsekwentnie udowadnia, że sprawdzanie cudzych kalendarzy to chyba zbyt skomplikowana operacja.
I zamiast dać Wam możliwość odwiedzenia wszystkich miejsc, niezmiennie wybiera strategię „wrzućmy to samo w ten sam dzień”.
Cóż… po dwóch latach trudno już wierzyć, że coś się tu zmieni.
Tak czy inaczej — my robimy swoje i STARAMY się robić to dobrze.