No dobra… to teraz podziękowania, ale po naszemu.
Ten weekend zdecydowanie nie był kameralny.
I na szczęście nie był też spokojny.
Piątek – klasyczne DIRTY PIWO. Tłum, energia i ten moment, kiedy zaczynamy się zastanawiać, czy zaraz nie trzeba będzie zamykać drzwi, bo więcej ludzi już po prostu się nie zmieści.
Ale to, co wydarzyło się w sobotę… tego naprawdę nikt się nie spodziewał.
Tyle ludzi.
Tyle uśmiechów.
Tyle świetnych, bezczelnie dobrych outfitów.
I – nie oszukujmy się – kolejka do darkroomów, z której jesteśmy całkiem dumni.
Tak wygląda prawdziwy underground. Bez spiny, bez pozowania. Ludzie, energia, zabawa i klimat, którego nie da się podrobić.
Dzięki za ten ogień na parkiecie, za rozmowy, za dystans, za odwagę do bycia sobą i za to, że razem robimy z tych nocy coś więcej niż zwykłą imprezę.
Jesteście najlepsi !!