Nie jestem dobra w udawaniu i robieniu dobrej miny do złej gry.
Nigdy nie umiałam zakładać maski i udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy wcale tak nie było.
Moje emocje widać od razu – w spojrzeniu, w tonie głosu, w gestach. Nie potrafię uśmiechać się sztucznie, żeby zadowolić innych, ani milczeć, kiedy coś mnie boli.
Czasami zazdroszczę ludziom, którzy potrafią „grać” – udawać spokój, udawać, że sytuacja nie robi na nich wrażenia, że nic ich nie rusza. Mnie rusza. Wzrusza, złości, wqrwia, irytuje, cieszy, smuci, rani. I wszystko to mam wypisane na twarzy.
Wiem, że taka szczerość bywa kłopotliwa – nie zawsze pasuje do oczekiwań otoczenia. Ale z drugiej strony to właśnie dzięki niej czuję się autentyczna.
Wolę być „zbyt prawdziwa” niż udawać, że jestem kimś, kim nie jestem. Może czasem to trudniejsze, ale przynajmniej zgodne z tym, co czuję i myślę naprawdę….🤷🏼♀️💜
Cała K. - czasami niewygodna , ale prawdziwa i myślę, że ktoś ma wielkie szczęście jak mnie ma..🤷🏼♀️💜🍀😍