…leżę nieruchomo, jakbym bała się, że najmniejszy ruch spłoszy tę chwilę. Pościel jest jeszcze ciepła, pachnie nocą i mną. Dłoń mimowolnie sunie po prześcieradle, szukając czegoś, kogoś — i znajduje tylko puste miejsce, gładkie, obce w swojej ciszy. Oddycham głębiej. W środku robi się miękko i ciasno jednocześnie, jakby ciało pamiętało więcej niż głowa chce przyznać. Jestem sama, ale nie pusta. Pełna niewypowiedzianych myśli, drobnych napięć, cichego pragnienia, które jeszcze nie ma imienia.