Podobno jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów, więc oszczędzę Wam czytania o tym, jak wybitne połączenie genetyki, litrów potu i idealnego światła widzicie powyżej. Sami przyznajcie, ten gość ma wszystko: klatkę, nad którą pracował pewnie dłużej niż Einstein nad teorią względności i ten pełny wysiłku look, który sugeruje, że właśnie wrócił z ratowania świata (albo przynajmniej z intensywnego treningu).
Docierając do sedna, to mógłbym być ja... ale nie jestem.
To zdjęcie to tylko wizualna metafora. Bo choć oko lubi się zawiesić na tym, co estetyczne, to zdjęcie nie opowie Wam, jaki mam głos, co mnie śmieszy, ani dlaczego wolę winyle od Spotify. Żeby dowiedzieć się, kim naprawdę jest człowiek po drugiej stronie ekranu, trzeba czegoś więcej niż tylko scrollowania. Trzeba go po prostu poznać.
Ciekawe, ile osób zatrzymało się tylko na „klacie” i kliknęło serduszko, a kto faktycznie doczytał do tego momentu? To co ważne, #TegoNieWidać
P.S. Wybacz @Maaagiaaa , ale lubię na przekór.