
Na co dzień niepozorny. Raczej ten, którego się mija, nie zatrzymując wzroku na dłużej. Spokojny ton, opanowane gesty, brak potrzeby popisywania się. Ale to tylko fasada. Lubię moment, w którym ktoś zaczyna czuć, że coś tu nie gra — że pod tą ciszą kryje się głód, cierpliwość i bardzo konkretne zamiary. Nie śpieszę się. Obserwuję, buduję napięcie, pozwalam myślom pracować szybciej niż rozsądek. Kiedy już jesteśmy blisko, niepozorność znika pierwsza. Zostaje intensywność, spojrzenie, które nie pyta o pozwolenie, i ta świadomość, że wchodzisz w grę, z której nie chcesz się wycofać. Lubię, gdy ciekawość wygrywa ze zdrowym rozsądkiem — a noc robi się zdecydowanie za krótka.
Podróże, przygody, dobre wino, spontaniczność
Nudy, braku zdecydowania
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.