
Czterdziestka uderzyła mnie w twarz jak spóźniony rachunek za czynsz. Nie bolało tak bardzo, jak myślałem. Po prostu obraz stał się ostrzejszy. Ojcostwo wyrwało mnie z codziennego znoju na kilka lat, przewietrzyło mi głowę i nadało temu wszystkiemu pion. To moja najważniejsza misja. Mam piękną żonę, która akceptuje to, kim jestem i wie, że nie jestem psem, którego da się trzymać na krótkiej smyczy. To rzadka wolność, za którą warto płacić każdą cenę.
To chyba moje dziesiąte konto tutaj, przestałem już liczyć te wszystkie powroty. Dzisiaj wolę coś powiedzieć niż pokazać, choć piękno kobiety to jedyna religia, w którą wciąż wierzę bez zadawania pytań.
Gardzę pustką. Jeśli potrafisz flirtować bez zbędnych gier – napisz pierwsza. Sprawdźmy, czy Twoje słowa mają odpowiedni ciężar. Prawda bywa surowa, ale tylko ona mnie jeszcze kręci.
Plastikowych dusz, tanich gierek w „niedostępność”, filtrów upiększających rzeczywistość i ludzi, którzy mają do powiedzenia tylko to, co akurat jest modne.
Klasyczna motoryzacja z czasów, gdy auta miały jaja, literatura, która nie bierze jeńców, boks i badanie granicy między fascynacją a czystym pożądaniem.
Nocne trasy bez celu, walka z własnymi słabościami na siłowni (żeby maszyna nie zardzewiała) i szukanie autentyczności w barach, w których nikt mnie nie zna.
„Ćma barowa”, „Gorączka”, „Wielkie piękno” i każde kino, w którym czuć krew, pot i prawdę o ludzkim upadku lub triumfie.
Wszystko, co wyszło spod pióra starego Hank’a (Bukowskiego), Hemingway i Miller.
Niektórzy ludzie nigdy nie szaleją. Muszą mieć strasznie nudne życie.
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.